Wyszukiwarka
NOWA KSIĄŻKA
milosc-pauli-a.jpg

Powieść dla młodzieży, (Wyd. KLIN, Warszawa 2016)

Właśnie ukazała się moja najnowsza powieść dla młodzieży. Jest to historia siedemnastoletniej Pauli Aster, która marzy o karierze aktorki...

Wizyt:
Dzisiaj 5Wszystkich: 11882

BLOG

  • Pisarz rodzicem książki, bytu samodzielnego!

    2015-06-30 01:04

        Dawno, dawno temu, kiedy byłam jeszcze małym książkowym molem, pisarz był dla mnie czarodziejem i niebywale mądrą osobą. Wyobrażałam sobie, że jest to ktoś nie tylko ważny, ale również obdarzony magicznym darem opowiadania cudownych historii. Jeśli nawet trafiałam na nudną książkę, uważałam, że książka jest z pewnością dobra, tylko dla mnie jeszcze za trudna. Z pewnością było w tym sporo racji, gdyż moje dzieciństwo i młodość przypadły na czasy tzw. komuny, gdy grafomaństwo miało niewielkie szanse przecisnąć się przez gęste sito recenzentów i adiustatorów, którzy oprócz dbałości o poprawność polityczną pilnowali również poziomu literackiego. 

        Dopiero kiedy sama zostałam pisarką, ujrzałam tę profesję z innej perspektywy. Po pierwsze, nie poczułam się osobą ani mądrzejszą, ani ważniejszą, ani obdarzoną jakąś szczególną magią; po drugie, zrozumiałam, że talent narracyjny albo się ma, albo nie, podobnie jak predyspozycje do tańca czy śpiewu. Ja akurat go miałam, chociaż dość długo nie zdawałam sobie z tego sprawy. Inni również.

        Podstawowym pytaniem podczas spotkań autorskich bądź wywiadów, jest: Dlaczego pani pisze?  Piszę, bo uznałam to za sposób na aktywne życie po powikłaniach losowych, które uniemożliwiły mi kontynuację wcześniejszej egzystencji...

    czytaj więcej »
  • Dyktatura uczonych za dyktaturę ciemniaków ?

    2015-06-02 22:03

         Szkoda, że ludzi inteligentnych cechuje o wiele wyższa wrażliwość niż durniów; szkoda, że geniusze nie działają z tak bezwzględną zajadłością, jak psychopaci, a szczególnie psychopaci ogarnięci jakąś   manią. Na przestrzeni wieków religijni fanatycy bez przeszkód mordowali uczonych, badaczy, wynalazców, palili książki, zamykali szkoły, narzucali swoje prawdy i prawa, a tak zwana milcząca większość siedziała cicho niczym mysz pod miotłą.

         A jak wyglądałby nasz świat, gdyby było na odwrót? Gdyby to uczeni wsadzali do więzienia ludzi za nieznajomość prawa Pitagorasa, posyłali na stos tępaków niezdolnych pojąć zasad rozwiązywania równań wykładniczych, albo obcinali głowy, które nie ogarniają Układu Okresowego Pierwiastków? Pomyślmy, jaki postęp cywilizacyjny osiągnęłaby ludzkość. Przypuszczalnie już dawno mielibyśmy lekarstwo na raka, alternatywne paliwa, kolonie na Marsie, kwitnące pustynie…

    czytaj więcej »
  • "Pójdź, dziecię! ja ci czytać każę!"

    2015-05-17 02:57

         W dzisiejszych czasach bibliotekarstwo przestaje być  zwykłą pracą dla zwykłych ludzi, powoli staje się nieomal misyjnym posłannictwem. Każdy, kto para się pisaniem książek, powinien obowiązkowo złożyć hołd bibliotekarkom, gdyż te skromne i ciche panie są najlepszym pasem transmisyjnym miedzy autorem a czytelnikiem. To one gromadzą w bibliotecznych zbiorach najwartościowszą literaturę, organizują spotkania autorskie, by promować twórców i ich dzieła, a przy tym przekonywać zwykłych zjadaczy chleba, że  życie to nie tylko fizjologia, praca i rozrywka, lecz przede wszystkim wielka przygoda intelektualna. Są idealistkami, które poświęcając się idei, nigdy nie mówią o poświęceniu. I może właśnie ta miłość do słowa pisanego tłumaczy, dlaczego mimo kiepskich wynagrodzeń, wkładają w swoją pracę tyle serca.

          Nie trzeba być psychologiem aby wiedzieć, że  tak po ludzku chciałyby być docenione i przynajmniej od czasu do czasu usłyszeć „dziękuję”. Ale czy można ...

    czytaj więcej »
  • Frustracja wyborcza

    2015-05-06 19:54

    Kampania prezydencka w pełni. Uciekam od polityki, publicystyki i wszystkiego tego, co nachalnie przekonuje mnie, że będzie lepiej jeśli tylko na karcie wyborczej skreślę krzyżyk w odpowiednim miejscu. W moim wieku ma się już mocno sceptyczny stosunek do obietnic, tymczasem kandydaci na najwyższy urząd w państwie, stosują zasadę lej wodę, bajeruj, bij pianę i gadaj, gadaj, gadaj… Nieważne, że prawo jasno określa możliwości prezydenta, to kłam, łgaj, zalewaj głodne kawałki, obiecaj gruszki na wierzbie, a nawet wódkę w kranie, bo 80% społeczeństwa to wtórni analfabeci. Nie takim obiecankom dają wiarę. Na szczęście (czy też nieszczęście) należę do tych 20% wątpiących i oddam nieważny głos. 

    Potem spokojnie poczekam, żeby sprawdzić, czy mam rację. Pewnie mam, a wolałabym się mile rozczarować.    

    czytaj więcej »
  • Alleluja!

    2015-04-03 14:12

    Wszystkim Przyjaciołom, Znajomym i Czytelnikom moich książek z okazji Świąt Wielkanocnych z całego serca życzę zdrowia, miłości, szczęścia, spokoju i siły w pokonywaniu trudności.

    Wierzę, że żadne przeciwności losu nie zniechęcą Was do ufnego patrzenia w przyszłość.

    Mocno też wierzę w to, że wśród szczęśliwych ludzi człowiek czuje się zdrowszy.

    czytaj więcej »
  • Grzybobranie narodowe, czyli rzecz o prawdziwkach i trujakach

    2015-03-13 02:30

    W Polsce istnieje spora grupa genetycznych patriotów, Prawdziwych Polaków,  mocno prawdziwszych od wszystkich pozostałych nie dość  gorliwie patriotycznych, a zatem nieprawdziwych obywateli naszej ojczyzny. Cechą charakterystyczną tych prawdziwych Polaków jest niezłomne przekonanie, że zawsze mają rację, a ich prostackie  rozumienie patriotyzmu, ogarniane przecież nawet przez kiboli,  jest jedynie słusznym.

    Patrząc z boku nie sposób przeoczyć następujących zasad, jakimi prawdziwy Polak patriota kieruje się na co dzień:

    1)     Zawsze i za wszystko krytykuje polskie władze;

    2)     Zawsze i bez wyjątku broni stanowiska Kościoła katolickiego (choć w życiu się nim nie kieruje), oraz każdego oskarżonego o przestępstwo księdza, bo wszak z zasady żaden ksiądz nie może być zły;

    3)     Za wszelkie nieszczęścia w kraju i brak osobistych sukcesów obwinia Żydów, Ruskich , Szwabów, pedałów, etc.

    4)     Nie wierzy, by inny Polak lub Polka uczciwą pracą osiągnął więcej niż on sam;

    5)     Bezwzględnie tępi ambicje rodaków za pomysły, które jemu samemu nie mieszczą się w głowie;

     

    czytaj więcej »
  • Refleksje i narzekania sfrustrowanej i wkurzonej

    2015-02-17 01:47

    Kiedyś, gdy jako młoda dziewczyna robiłam kurs przewodnika po Bieszczadach, jeszcze przedwojenny miłośnik i orędownik turystyki górskiej zaczął wykład od stwierdzenia, że mówiąc płynnie można przekazać tylko około 10 % posiadanych wiadomości. W pierwszej chwili pomyślałam, że mnie to nie dotyczy, gdyż co to za sztuka wyartykułować wszystko, co mam w głowie. Czas pokazał, jak bardzo się myliłam – płynna mowa wymaga bogatych zasobów tematycznych.

    W matematyce zawsze kochałam zwięzłość. Fakt, że nawet najbardziej skomplikowane problemy można ująć w formę wzoru, był dla mnie kwintesencją intelektualnej sprawności. Miłość do matematycznej ścisłości przeniosłam rzecz jasna na sentencje, a pisząc książki, mimowolnie realizowałam główne hasło Awangardy Krakowskiej – Minimum słów, maksimum treści.

    Teraz zapewne zapytacie, co kursy na przewodnika turystycznego mają wspólnego z matematyką. Otóż zestawienie jednego z drugim pozwoliło mi dostrzec, że w radiu i telewizji różnym dyskutantom, gadaczom, gęgaczom i gdakaczom nie zależy ...

    czytaj więcej »
  • Nieświęte świętości

    2015-01-14 21:16

    Teraz, w czasie zagęszczenia świąt religijnych, nie udaje mi się uciec od refleksji na temat obrządków. Jako ewangeliczka z dziada pradziada nigdy nie mogłam pojąć estymy,  jaką katolicy darzą święte obrazy, obrazki, figury i figurki.

    Przed oczyma mojej wyobraźni jak żywa staje scena z czasów, gdy miałam pięć lat.

    U sąsiadów mojej babci w ogródku stała kapliczka ze statuetką Matki Boskiej. Ja, jako kociara, mogłam jedynie zza płotu podziwiać, jak dzieci z sąsiedztwa przystrajają Madonnę kwiatami i  śpiewają majówki. Postanowiłam wkupić się w ich łaski z pomocą babcinych wypieków – zaoferowałam im po pączku. Niestety, zawsze głodne sąsiadziątka raz dwa zwietrzyły interes. Zjadły pączki ale do ogródka i Madonny i tak mnie nie wpuściły,   stwierdziły bowiem, że pączek na głowę to zbyt mało, lecz kiedy babcia piekła kolejny raz, to same przychodziły z propozycją:

          - Jeśli dostaniemy po ciastku (kawałku sernika, piernika itp.) wpuścimy cię do ogródka do Przenajświętszej Panienki – przyrzekały, lecz kiedy zżarły, co im wyniosłam, natychmiast zmieniały zdanie (Przenajświętsza Panienka nie życzy sobie kociary).

           Po kilku nieudanych próbach nabrałam wprawy w negocjacjach i przy kolejnej propozycji...

    czytaj więcej »
  • Przedświąteczne smęcenie i świąteczne życzenie

    2014-12-22 04:09

    Jako agnostyczka z mocnym przechyłem ku ateizmowi tradycyjnie obchodzę święta Bożego Narodzenia, bo kiedyś kochałam patrzeć na radość syna, a teraz wnuków, z powodów choinki, św. Mikołaja, prezentów i wolnego od nauki.

    Składam i sama otrzymuję życzenia Wesołych Świąt, staram się więc jeszcze nie umierać by nie psuć nastroju, szczególnie w tak wredną pogodę. Andrzej M. piszący wiersze do Zimnej Pani z kosą zamiast do św. Mikołaja, powiedziałby pewnie, że każda pora na śmierć jest dobra. Ja jednak wolę nie wyobrażać sobie, jak żałobnicy kulą się i przytupują marznąc z zimna, marząc o powrocie do ciepłego domu i klnąc na Barańską, że zeszła była „nie w porę”.

    Hm. Lepiej chyba nie kontynuować tych przedświątecznych refleksji wywołanych zapewne moim ostatnim kryzysem zdrowotnym. Święta przecież muszą być wesołe i zapewne takie też będą, czego wszystkim i sobie życzę.

    czytaj więcej »
  • Wymiary Wszechświata i moje (nie te w biuście), czyli ogólne rozważania marudy

    2014-12-10 21:55

    Wydawać by się mogło, że chemicy lepiej niż inni fachowcy rozumieją otaczający nas świat fizyczny. Patrząc w głąb materii najpierw stwierdzili, że atom jest niepodzielny, następnie uściślili, że tylko chemicznie, bo składa się z protonów, neutronów i elektronów. Z czasem wyszło im, że tych elementarnych cząsteczek jest coraz więcej, że są coraz dziwniejsze i w ogóle nie podlegają fizyce newtonowskiej.

    Ostatnie doniesienia mówią o teorii strun bozonowych wielkości zero do minus trzydziestej pierwszej potęgi metra. Krótko mówiąc, są to bardzo, ale to bardzo małe byty. Przy takiej strunie atom wodoru jawi się jako prawdziwy kolos. Jakby tego było nie dość, struny bozonowe świadczą o dziesięciowymiarowej przestrzeni, z której my „wykorzystujemy” zaledwie trzy plus czas jako czwarty. A trzeba pamiętać, że to jeszcze nie koniec odkryć.

    No, dobra, tak jest i co z tego? Nic, dopóki nie oglądam filmów związanych z kosmosem, gdzie trzeba przestawić się na wielkości kosmiczne...

    czytaj więcej »
  • Kruche naczynie życia doczesnego i duch wieczny

    2014-11-02 12:45

    W miarę jak życie upływa, coraz więcej znajomych umiera. Zdarza się jednak, że ten i ów „zapędzi się” na tamtą stronę i z jakiegoś powodu zawraca wpół drogi.  Każdy, kto przeżył doświadczenia z pogranicza śmierci, doskonale wie, jak niepojęte są to doznania i jak definitywnie odmieniają osobowość.

    Jeżeli jest się ateistą, agnostykiem lub osobą wierzącą lecz gruntownie wykształconą, podchodzi się do tych zagadnień z rezerwą, przypisując je skutkowi działania leków, niedotlenieniu bądź mobilizacji mózgu w sytuacjach ostatecznych. Lecz kiedy samemu się tego doświadcza, nie sposób nie dopuścić możliwości istnienia nieśmiertelności. Dla jednych może to być podróż do innego wymiaru, dla drugich dowód na kwantowy charakter duszy, albo potwierdzenie, że świadomość, tak jak przestrzeń, czas, materia i energia, jest jednym z fundamentalnych elementów wszechświata

    Osoby, które doświadczyły „wrażeń” towarzyszących niedokończonemu umieraniu ...

    czytaj więcej »
  • Rozterka katolika - zamordować czy wziąć rozwód ?

    2014-10-25 01:41

    Mimo moich agnostycznych przekonań, ostatnie rozważania hierarchów kościelnych na temat rozwodników i homoseksualistów skłoniły mnie do zadumy nad kwestią kwalifikacji grzechów, szczególnie tych najcięższych. Wnioski, do jakich doszłam, są powalające.

    Zaczęłam od definicji: Grzech śmiertelny, to taki grzech, który pozbawia człowieka łaski uświęcającej, przyjaźni z Bogiem, miłości, a zatem szczęśliwości wiecznej.  Do grzechów ciężkich zalicza się: grzech przeciw naturze, morderstwo, bluźnierstwo, kradzież, oszustwo, kazirodztwo, apostazję, magię, wróżenie, okultyzm, bałwochwalstwo, aborcję, antykoncepcję, cudzołóstwo, masturbację, rozwód, a nawet namawianie do rozwodu.

    Aż się wierzyć nie chce, by kara za każdy z tych grzechów była jednakowo surowa, więc brnę dalej w poszukiwaniu bodaj iskierki nadziei.  I natrafiam na głęboko odkrywcze stwierdzenie, że można grzeszyć w sposób ciągły oraz jednorazowy. Grzech ciągły nie podlega rozgrzeszeniu, natomiast grzech jednorazowy może być przebaczony i zapomniany.

    Czyli  wniosek z tego taki, że osoby żyjące w związku niesakramentalnym (grzech ciągły) są w gorszym położeniu niż seryjny morderca, który po każdym morderstwie (grzech jednorazowy) może się wyspowiadać i znowu być wzorowym synem kościoła.

    czytaj więcej »
  • Dodaj link do:
  • wykop-pl
  • facebook.com