Wyszukiwarka
EWA BARAŃSKA zmarła 26-06-2017

Z ogromnym smutkiem żegnamy wyjątkowego człowieka, świetną pisarkę, o przenikliwym racjonalnym umyśle, pełną dobroci i współczucia dla ludzi, wspomagającą innych, mimo własnej cięźkiej choroby, oddaną przyjaciółkę, kochającą matkę i uwielbianą babcię.

 

Rodzina i przyjaciele

Wizyt:
Dzisiaj 3Wszystkich: 12714

KIEDY LECZENIE MA SIĘ NIJAK DO DIAGNOZY

BLOG » KIEDY LECZENIE MA SIĘ NIJAK DO DIAGNOZY

2017-04-06 22:39

Mało kto dziś wyznaje zasadę, że choroba to dopust boży, toteż pozostaje tylko modlić się o zdrowie. Obecnie  kultura wymaga od człowieka dbałości o tężyznę fizyczną, więc ze wszystkimi opisanymi wcześniej przypadłościami idziemy do przychodni. Wykąpani, wypachnieni, doprani, wymalowani (kobiety) rejestrujemy się, siadamy w kolejce do lekarza i czekamy na pomoc.

Jak słusznie zauważył Stephen King, kiedy słyszysz tętent kopyt, myślisz, że to konie, a nie zebry. Na tej zasadzie lekarz widząc panią z nadwagą, myśli, że to nieumiarkowanie w jedzeniu, a nie chore nerki. Gdy upieramy się, że jemy niewiele, kiwa z politowaniem głową i radzi założyć na lodówkę kłódkę. Moja znajoma lekarka zaleca dowcipnie witaminę MŻ (mniej żreć). Pacjent staje w sytuacji nieboraka, który musi udowodnić, że to co wygląda jak kaczka, chodzi jak kaczka i kwacze jak kaczka, kaczką nie jest.  A najgorsze, że sam nie wie, czym w takim razie mogłoby być.

     Tymczasem mimo diety i zjadanych garściami lekarstw czujemy się coraz gorzej. Dotychczasowy szum w uszach narasta, pulsuje, raz po raz włączają się świsty, gwizdy, jakieś krzyki, stukania, aż któregoś dnia mamy wrażenie że jesteśmy w hydroforni, albo gorzej! Mamy hydrofornię w głowie. Znów idziemy do lekarza i dostajemy skierowanie do laryngologa, który mimo dobrych chęci nic niewłaściwego nie widzi. Im bardziej przekonujemy go, że z tym trudno żyć, tym mocniej podejrzewa nas, że symulujemy. Wtedy albo do książeczki zdrowia wpisuje „symulant”, albo na odczepnego daje cztery dni zwolnienia i radzi odpocząć. Niestety, mimo odpoczynku jest coraz gorzej, Mówimy za głośno, z trudem sklejamy w sensowne zdania strzępki docierających do naszego mózgu słów, trzaskamy garnkami i talerzami, radio i fonię w telewizji nastawiamy na ful, nie otwieramy drzwi bo nie słyszymy pukania... mimo to szerokim kołem omijamy specjalistów od uszu. Aż któregoś dnia słyszymy dźwięk, jakby jednocześnie pękło tysiąc strun. Kiedy odgłos cichnie, stwierdzamy, że wszyscy wokół poruszają ustami jak ryby wyjęte z wody. Sprawa jest prosta – ogłuchliśmy.

 

  • Dodaj link do:
  • wykop-pl
  • facebook.com
 

Komentarze

Komentarz